Na wstępie powiem, że jestem w tym gronie osób, którym facelifting z 2013 roku przypadł do gustu i model ten znacznie lepiej się prezentuje „po”. Bardziej do mnie trafiają lampy zespolone i wygładzenie nadwozia, niż w modelu pierwotnym produkowanym od 2011 roku.

Do testu miałem otrzymać XC60, ale z racji małej zmiany przesiadłem się na V60 i wiecie co nie żałuję, XC60 miałem już okazję kawałek się przejechać, a pełny test odbędę w lutym, a V60 jest jakby trochę zapomniane, znacznie więcej na ulicy widzę modeli S60, czyli odmiany sedan.

 

Tym bardziej byłem ciekawy gdyż czekała na mnie limitowana wersja Ocean Race, jak to nazywa sama marka : „W hołdzie odważnym sportowcom przemierzającym oceany świata w niezwykłym wyścigu.”

 

WYGLĄD ZEWNĘTRZNY

Lifting trochę wygładził lampy, które w końcu zespolono, przeprojektowano delikatnie zderzaki, dołożono bardziej wyraziste wzory felg i tak na dobrą sprawę z zewnątrz nie zaobserwowałem większych zmian, jednak te były dla mnie istotne.

Zawsze jak wchodzę do salonu Volvo czuję ten „szwedzki klimat”, tak samo jest jak stoję przy Volvo, te auta mają coś w sobie, że patrzy się na nie trochę inaczej niż na Mercedesa, czy BMW razem z Audi w pakiecie, mają swojego rodzaju duszę niczym mniej popularne Saaby.

Bardziej do gustu przypadła mi oczywiście S60 w odmianie T6, czyli odmiana sedan, oczywiście odrzucając kolor, moc, a patrząc jedynie na samą bryłę, tak V60-tka, na pewno może poszczycić się znacznie bardziej praktycznym bagażnikiem.

Widać Polacy nie do końca stawiają praktykę na pierwszym miejscu i częściej wybierają design – odmianę S60.

Odmiana Ocean Race posiada kilka dodatków, które wyróżniają ją w tłumie, nawet bardziej niż odmiana R-Design. W testowej odmianie przede wszystkim zyskujemy oklejenie auta, boczne jak i na masce, plakietki na nadkolach i specjalny wzór alufelg zarezerwowany dla tej limitowanej odmiany.

Jedynym słowem nazwałem tę wersję „krzykiem” dlatego, że do tej pory przyzwyczajony byłem do pewnego stoickiego spokoju w wykonaniu tej marki a ta wersja pozwala się wyróżnić dość mocno w tłumie. Nawet na parkingu pod marketem zdarzyło się pytanie : „czy nie biorę udziału w jakiejś morskiej wyprawie” :)

 

WYGLĄD WEWNĘTRZNY

Tutaj również zawitały klimaty związane z limitowaną edycją, począwszy od nakładek progowych, poprzez przetłoczenia na fotelach skórzanych, czy lista miast przez które wiodą kolejne odcinki Volvo Ocean Race wygrawerowana z boku konsoli środkowej. Natomiast z tyłu, gdy otworzymy klapę, na rolecie ujrzymy wielką mapę świata gdzie naszkicowano kolejne etapy regat – można powiedzieć, że to auto jest na wskroś spersonalizowane.

Jasnobeżowa tapicerka foteli i boczków w drzwiach, została zderzona z ciemnym plastikiem, ale miks ten wyszedł przyjemnie dla oka. Dla mnie same fotele w Volvo to już jest dzieło sztuki, na które mogę cały czas spoglądać, a co innego to zasiąść na nich. Volvo i Saab zawsze w moim rankingu przodowały, jeżeli chodzi o komfort podróżowania i czerpanie z tego przyjemności.

W czasie testu, najwięcej kilometrów przejechałem po autostradach, drogach szybkiego ruchu, jak i lokalnych szlakach, jednym słowem „trasa”.

Niektórzy mogą marudzić, że siedzi się wysoko : „a w Mercedesie, czy Audi siedzi się niżej…” – owszem, ale mi ta pozycja odpowiadała, dobre trzymanie boczne i zagłówek, który na prawdę pozwala odpocząć głowie, w Mercedesie C mi tego brakowało.

Deska rozdzielcza to schemat Volvo stosowany od lat, środkowy panel niczym uniesiony w powietrzu płaski element, kryjący za sobą przestrzeń. Standardowy układ panelu klimatyzacji, jak i obsługi radia. Mimo dość sporego nafaszerowania deski jest to przejrzyste i czytelne.

Świetnie działała nawigacja, która płynnie przeliczała trasę, ale również cały zestawi audio jak na Volvo przystało był dobrej klasy.

Nie udało mi się zrobić transmisji danych za pomocą bluetooth, ale tworząc router w telefonie, bardzo szybko podłączyłem Volvo i mogłem korzystać z internetu… jednak wybrałbym możliwość korzystania z telefonu, niestety przeglądarka którą wykorzystuje Volvo, bardzo ale to bardzo rozbija szablony stron, przez co więcej czasu zajmuje nam zorientowanie się gdzie jesteśmy – to jedyny mankament tego zestawu.

 

Model ten naszpikowany był w dodatki, asystenta pasa ruchu, który co jakiś czas przekazywał mi komunikat bym przejął kierownicę, ale i aktywny tempomat – muszę przyznać, że był to jeden z lepszych z jakimi miałem do czynienia, ponieważ idealnie w punkt wyłapywał moment, gdy auto poprzedzające mnie kończyło manewr wyprzedzania. Blis, czyli asystent martwego pola dwa razy naprostował mnie, prosty ale skuteczny system.

Bagażnik liczył 430 litrów i muszę przyznać, że jak na auto które z postury przypomina kombi, powinien mieć chociaż o te 100 litrów więcej, ale cieszmy się co mamy, po rozłożeniu dysponujemy 1241 litrami.

Ujednolicając, wnętrza Volvo zawsze wywołują we mnie pozytywne emocje, jest przestrzeń, jest dobre spasowanie i ten szwedzki charakter!

 

SILNIK I ZAWIESZENIE

Muszę przyznać, że wyszło mi na dobre testowanie modelu V60 i zamiana aut, ponieważ odmianą T5 już jeździłem, a zaproponowana wersja D4 Drive-E, to w teorii pokaz eco możliwości Volvo. W praktyce natomiast byłem świeżo co po teście Seata Leona FR 2.0 TDI 184 KM podobna moc silnika, podobna charakterystyka, jednak Volvo jest znacznie cięższe, ale w/g katalogu ma o wiele lepsze parametry jezdne, chociażby przyspieszenie.

Katalogowe 181 KM wykrzesane z dwulitrowego silnika wysokoprężnego rozpędza Volvo do pierwszej setki w czasie 7,6 sekundy, wysoki moment obrotowy 400 Nm, dodatkowo potęguje ten moment przyspieszenia. Mamy wrażenie, że to odmiana D5, a nie D4.

Pozytywnie zaskoczyła mnie nowa 8-mio stopniowa skrzynia biegów, która niczym karabin maszynowy zmieniała przełożenia, ale przy mocnym wciśnięciu pedału gazu nawet nie gubiła się. Dzięki takiemu zestopniowaniu, można było bić rekordy spalania ponieważ przy prędkości 140 km/h obrotomierz nie przekraczał 2000 obr/min.

Powoli zaczynam przekonywać się do skrzyń A/T o zwiększonej liczbie biegów!

 

moto-opinie.COM radzą : pozytywne zaskoczenie, tak określę nowy silnik diesla zestawiony ze skrzynią 8 AT, zawsze na piedestale stawiałem D5, ale zostawiając trochę „grosza” w portfelu możemy postawić na ekonomię przy wcale nie gorszych osiągach.

Samo V60 to model w Polsce trochę niedoceniony, acz dla mnie nie jest to pełnowymiarowe kombi, co przedłużony hatchback – chociażby ze względu na średniej wielkości bagażnik.

Jednak nie można przyczepić się do niczego jeżeli chodzi o spasowanie, a fotele same w sobie są klasą!

 

PLUSY:

[+] limitowany wygląd

[+] świetna charakterystyka 2.0 D4

[+] bardzo niskie zużycie paliwa

[+] perfekcyjne fotele

MINUSY:

[-] mały bagażnik

 

DANE TECHNICZNE  2.0 D4 181 KM:

Silnik : diesel, turbo
Pojemność skokowa : 1969 cm3,
Maksymalna moc : 181 KM
Maksymalny moment obrotowy : 400 Nm
Skrzynia biegów : 8 A/T
Napęd : 4×2
Osiągi :
Przyspieszenie 0-100 km/h (s) : 7,6
Prędkość maksymalna : 226 km/h
Zużycie paliwa :
Cykl miejski (l/100 km) : 5,7
Cykl pozamiejski (l/100 km) : 4,0
Cykl mieszany (l/100 km) : 4,7
Pojemność zbiornika paliwa : 60 l.
Wymiary :
Długość (mm) : 4635
Wysokość (mm) : 1484
Szerokość (mm) : 1825
Rozstaw osi (mm) : 2776
Pojemność bagażnika : 430 / 1241 l
Masa (kg) :
Masa własna pojazdu : 1685 kg

 

Test : Volvo V60 D4 Ocean Race
WYGLĄD ZEWNĘTRZNY77%
WYGLĄD WEWNĘTRZNY90%
ZAWIESZENIE79%
SILNIK95%
JAKOŚĆ78%
CENA73%
82%WYNIK

5 komentarzy

  1. Grzegorz Marczuk

    Volvo trochę poszalało z tym oklejaniem, nie jestem przekonany czy przy tak stonowanej marce to dobry ruch, ponieważ poniekąd zewntrze emblematy (naklejki) mogą mylić się z autem firmowym.
    Trochę tego za dużo, tym bardziej trzeba za to dopłacić.

    Odpowiedz
  2. Bartek k.

    Świetne zestawienie diesla 2.0 ze skrzynią 8at. Faktycznie przeglądałem teraz Twój test Seata Leona i mimo podobnych parametrów, Volvo wypada zdecydowanie lepiej na tle „hiszpańskiego” konkurenta.

    Odpowiedz
  3. Gregi

    Waldku to ja powiem krótko, gdybym miał wybierać, to tylko S60. Linia sedana bardziej przypada mi do gustu, a V60 z tym bagażnikiem szału nie robi.

    Odpowiedz
  4. hugo blog

    Z zewnatrz ten pakiet nie robi na mnie wrażenia, ale bardzo podoba mi się tapicerka skórzana wewnątrz, piękny kolor, a i wstawki też wyglądają dobrze.
    Volvo zawsze miało swój indywidualny charakter i to widać po tym wnętrzu, mimo, że chińskie, to nadal europejskie.

    Odpowiedz
  5. Krzysiek

    „porównywać, sprawdzać, testować i dzielić się tymi informacjami” to zanim coś opublikujesz z pasją sprawdź to. Nie wiem kto z minimalnym obeznaniem w świecie motoryzacji jest w stanie napisać że oklejenie jest fragmentem pakietu Ocean Race.

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.