Na szczęście nie spodziewam się nowego małego płaczącego członka rodziny, ale wpadłem jak śliwka w kompot, parkując autem w dziurze na drodze, fakt gdy własnie kończyłem omijać jedną dziurę, zaatakowała mnie następna – z pogardliwym spojrzeniem mówiącym jesteś mój!
Zatrzymałem się.. nim wysiadłem „postanowiłem się szybko zabawić” w małą zabawę szukając słów będącymi do słowa dziura oraz emocji które to wyrażają w jednym.. (aaa nie będę cytować…) troszkę tego było – cóż emocje opadły – 2 felgi szlag trafił, a opony sprawiały wrażenie, że teraz będzie lepiej im na śmietniku.

Co dalej, szybka myśl, orange dał mi nowy telefon (dał hahaha), więc czemu by go nie wykorzystać i nie zrobić paru foto. Zastanawiałem się czy by nie pozować razem z kołem, jak iść to na całość, ale nie miał kto nam zdjęcia zrobić, więc powstrzymałem się od tego działania..

Telefon na policję, krótkie przedstawienie sprawy.. i informacja „wiadomość zgłoszona, wszystkie radiowozy są w akcji (pewnie poszukują palących fajki gimnazjalistów i przechodzących nie na pasach staruszków).
Gdybym wiedział ile to może trwać, poszedłbym do domu się przespać i tak zdążyłbym przed nimi wrócić, ale powiedzmy, ze te 2 h jakoś zleciały, a stan mojej psychiki i nerwów, był na tyle zwichrowany, że zaczęło mi być już obojętne jak to się skończy.
Pan policjant sprawiał wrażenie, że to dziś nie pierwsza taka sprawa i z odszkodowaniem będę miał problem, żałuje teraz, że nie poprosiłem go o numery w lotto bo mundurowy niczym jasnowidz przewidział całą sprawę.

Zarządca drogi postanowił mi wypłacić 750 PLN – szkoda, że nie widzieliście mojej miny, szybkie, kontrolne spojrzenie na kalendarz, ale do 1 kwietnia jeszcze daleko, kolejna myśl.. może to pierwsza rata – czyżby zarządca drogi tak cieńko stał? Albo waluty im się pomyliły!
Telefon do winowajcy i wyjaśnienie „w związku z natłokiem spraw, kwota wypłacona jest niższa, a za nią można kupić opony używane” fakt przecież za 750 PLN nowych zimówki Michelin nie kupię, chyba, że z kradzieży! Nie wspominając już o alufelgach.
Kolejne pytanie” a gdzie przepis by na osi były 2 opony identyczne i o identycznej grubości bieżnika?” Otrzymałem subtelne zaproszenie do skontaktowania się z sądem…
Jak myślicie odpuściłem?!
Kolejna wizyta rzeczoznawcy niosła za sobą inne spojrzenie zarówno na opony jak i same felgi. Czekam teraz na wycenę ostateczną, ale już po rozmowie z rzeczoznawcą wiem, że opłacało mi się go wezwać drugi raz i będzie przygotowana rekalkulacja mojego zgłoszenia – uff.
Póki co czekam, acz już zamówiłem sobie 2 alufelgi na  http://www.ladnefelgi.pl/pol_m_FELGI-ALUMINIOWE-9917.html , ponieważ nie nadawały się do prostowania, więc postawiłem na nowe, z oponami jeszcze się wstrzymam, czekając na kolejną kwotę.

5 komentarzy

  1. Michał Janczak

    Standardowa procedura, propozycja ugody zawsze jest satysfakcjonująca tylko dla jednej strony, najczęściej tej składającej propozycję.

    Pozostaje, sąd i jak najbardziej jestem za. Jakby wszyscy szliby do sądu a zarządcy drug zaczęliby płacić gigantyczne odszkodowania, może wreszcie by to sobie przeliczyli i uznali że taniej im będzie mieć drogi w dobrym stanie, zamiast płacić ogromne kwoty poszkodowanym.

    Odpowiedz
  2. Kris

    w takim wypadku zawsze warto wezwać właśnie policję, bez ich protokołu zdarzenia uzyskanie odszkodowania może okazać się niemożliwe. Moja znajoma miała nieprzyjemny wypadek, po poślizgu na oblodzonej drodze wpadła do rowu. Niestety była tak roztrzęsiona że zadzwoniła po pomoc zamiast również po policję i zarządca drogi wyparł się potem że droga nie byłą posypana.
    Przy okazji po nowe felgi warto zajrzeć również tu: http://felgido.pl
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.