Od 3 lat obserwujemy, rozwój w Polsce myjni, znanych jako „wrzuć monetę”, może dlatego warto zastanowić się nad ich działaniem, ekonomiką i ogólna przydatnością…


Nie ma co ukrywać, myć się tam opłaca, gdyż nawet najbardziej powolna ślamazara będzie w stanie umyć auto max za 10 PLN (jeżeli ktoś nie jest się w stanie zmieścić, w tej kwocie, załatwię mu pracę, nad opieką żółwi w zoo)
Jednak, chyba wielu z Państwa zauważyło, że bez ingerencji szmatki i gąbki, ciężko jest domyć auto idealnie i może w tym zestawieniu droższa o jakieś 60% myjnia ręczna wygrywa.





Acz dodam, na marginesie, gdy jakieś 2 lata temu, po dosyć intensywnym offroadzie, autem do tego przystosowanym, podjechałem na myjnię ręczną – pracownik załapał się za głowę i powiedział „tu będzie płacone extra” z tego co pamiętam powiedział kwotę około 40 PLN – za mycie zwykłe z zewnątrz..
Dla wyjaśnienia dodam, auto troszkę było brudne, kępy trawy na dachy, błoto, gdzie tylko możliwe, glina itp.. postanowiłem jednak skorzystać z usług myjni „insert coin” może nie domyłem idealnie, ale 7 PLN nie poszło na marne i w miarę przywróciło auto do stanu używalności.. morał? zaoszczędziłem..


Lecz widzę w tym i minusy, spójrzmy np na ciśnienie w myjce wysokociśnieniowe, w dniu otwarcia, aż wyrywa lancę z rąk, jednak tydzień, dwa później, już tak woda nie leci.. obserwujemy tu syndrom przerośniętej prostaty, pokazujący, że ciśnienie względem czasu wprost proporcjonalnie maleje.
Również, obserwujemy tu tzw. syndrom kurczenia czasu, gdy 1PLN początkowo odpowiada 60 sekundom, to po pewnym czasie zagina czasoprzestrzeń i jest 15-20% krócej..


Co jak co koniec tych nudnych wyliczanek, jeżeli chcemy tylko auto opłukać, polecam myjkę na monety, spokojnie wystarczy, a dla sprawnych rąk da radę zmieścić się w przedziale 4-5 PLN i  to z woskiem, wszystko zależy od techniki.

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.