Tak jak obiecał w jednym z poprzednich postów – Z wizytą w salonie TATA , postanowiłem pójść i przekonać się na własnej skórze, co warta jest Dacia Duster! Tym bardziej gdy w tym tygodniu pojawiła się informacja o stworzeniu wersji z silnikiem od Nissana GT-R ( Nazywam się Duster i mam silnik od GT-R-a )


W związku z zainteresowanie (2 emaile i jakieś tam komentarze) jeszcze bardziej mnie to zmotywowało, by zobaczyć to rumuńskie cacko!
Nie będę tu zamieszczać zdjęć modeli, przecież każdy dobrze wie jak wyglądają, a nawet jak mgliście to od czego jest google.
Bardziej skupie się na swoich odczuciach i wrażeniach z jazdy! Może częściej będę robić takie ot naloty na wybrane salony… zobaczymy.


Jeżeli chodzi o wizytę w Dacii przyznam się szczerze, że miałem wybrać się już dożo wcześniej, szczególnie po dobrych artykułach i po informacjach o sprzedaży w zachodniej Europie!


Trafił mi się landryn – tzn model w wersji Laurete (ciekawe skąd ta nazwa) oraz mocniejszy z silników diesla 1.5 110km i przyznam szczerze, że silnik spełnił moje oczekiwania, może dlatego, że kiedyś też miałem Megane II z identycznym silnikiem, fajny dynamiczny i dobrze się gniecie podczas wypadku – ale to tak na marginesie.
Byłem ciekawy jak spiszę się w aucie o większej masie, napędzie 4×4, czy też mniejszej opływowości – dodam, że trochę czuć, gabaryty i napęd 4×4, notabene dołączany, ale szerokie walcowate opony stawiają opór – ale i dają przyczepność!
I na tym bym poprzestał, jeżeli chodzi o ocenę silnika, acz przypomniał mi się fakt, gdy na komputerze ujrzałem spalanie średnie 9,2 l ale po prostu musiało być przede mną kilku Panów z mocną rajdową nogą, gdyż po zresetowaniu i przejechaniu kilku kilometrów spadło o 2 litry ! I wyciszenie komory jest nieco gorsze niż w Megane II.




Jednak coś za coś, niższą cenę widać po detalach wewnątrz, chyba bardziej przyzwyczajony jestem do grubych rozbudowanych drzwi, czy też oryginalnego podłokietnika na środku, radio, też melomana nie zachwyci, ale cały czas sobie powtarzałem to auto kosztuje 65000 PLN, to auto kosztuje 65000 PLN..








Dokładnie te same słowa powtarzałem w salonie Taty, testując Safari, tylko wtedy jakoś te słowa mnie nie przekonywały, a tu magiczne CCC robi wrażenie!
Czy bym się skusił na taki model? 
Cały czas nie przemawia jeszcze za mną brend marki, wiem wiem, nie powinno się na to patrzeć, ale gdy wykłada się większą gotówkę, również czegoś więcej się oczekuje, ale patrząc na analogiczny przykład Skody, mogę powiedzieć, że wyrobienie brendu nie będzie w tym przypadku czymś nadzwyczajnie trudnym, gdyż auta te sprzedają się jak bułki w piekarni, a czas oczekiwania jest bezcenny :)


A tak swoją drogą, czekam na wypuszczenie, jakiegoś mniej przewidywalnego modelu, który powali na kolana, zarówno pod względem designu jak i osiągów, również uważam, że przydałby by się mocniejsze jednostki silnikowe w tych modelach, bo 1.5 czy 1.6 nadal jest średnią rynkową, która dla konkurencyjnego Nissana jest dopiero początkiem palety silnikowej dla Qashqaia!

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.