Jak sama nazwa wskazuje, wizyta powinna mieć charakter niezwykle rodzinny, z takim też entuzjazmem wybrałem się do salonu egzotycznej marki.
Nie ukrywam sobotnie przedpołudnie, nastrajało mnie pozytywnie do poznania czegoś nowego, niczym z benzyną we krwi wybrałem się do salonu.
Tata… historia pokazała, że nie można nikogo przekreślać na starcie – pokazują to chociażby koreańskie marki!

Z tym jeszcze większą ochotą pragnąłem zrobić sobie przedpołudnie zapoznawcze z autami producenta, który również zajmuje się „mieleniem kawy”.
Niestety wchodząc do salonu nie poczułem kawowego aromatu, lecz nie zniechęciło mnie to !
3 auta na wystawie : nowość Indica Vista – której do Europy coraz bliżej i 2 archaiczne modele Xenon i Safari – który w moich oczach już za sam wygląd mógłby dostać żółte tablice !
Z góry przepraszam właściciela salonu za urwany chlapacz w Xenonie, ale na prawdę ja tylko się delikatnie oparłem, a on sam postanowił pożegnać się z autem, przyznam, że poczułem się głupio i dało mi to do myślenia co do wielkiej jakości. Ale pickupy nigdy mnie nie interesowały, a kojarzą mi się głównie z farmerem i pracą na roli oraz trickiem w odliczaniu Vatu w Polsce!
Moją uwagę skupiłem na modelu Safari, przypominającym nieco Opla Fronterę z z pierwszych lat produkcji.
Uprzedzam, nie wybrałem tego modelu by się naśmiewać, ale spojrzeć na niego przez pryzmat ceny i tego co w zamian otrzymujemy.


Pierwsze wrażenie : dosyć skromnie, rzekłbym nawet bardzo, jak zewnątrz tak i w środku,  trochę przypominało to wnętrze auta dostawczego w pełnym tego słowa znaczeniu – toporne pokrętła i maksymalizm. Ale cały czas powtarzałem sobie jest promocja teraz to auto kosztuje 65000 PLN… teraz kosztuje 65000 PLN itd..
Nie lubię teorii postanowiłem zasmakować jazdy… trzask drzwiami i ruszamy, trochę trzeba było przyzwyczaić się do pracy silnika, do najcichszych nie należy (65000 pln, 65000 pln…..) ale już na pierwszych miejskich dziurach dały o sobie znać plastiki mówiąc, my tu do końca nie pasujemy – swoją drogą było to dosyć irytujące, ale do wszystkiego idzie się przyzwyczaić.
Dynamika wcale nie porywała, ale ponad 2 tony robią swoje, nie wymagajmy cudów, toporne migacze, nieco przekomarzały się ze mną czy skręcać czy nie…
W dalsze szczegóły nie będę się wdrażać, ogólnie oceniam  go dosyć przeciętnie patrząc na pryzmat ceny, bo gdybym na niego nie patrzył………..


Ale jedna rzecz bardziej mnie nurtuje, wykładamy 65000 PLN po rabacie na nowy model SAFARI w wersji FE (zbieżność skojarzeń jak najbardziej prawidłowa) cieszymy się ekstrawaganckim i unikatowym (bo niezbyt chcianym) wynalazkiem, którego tak na prawdę jeszcze nikt nie poznał, bo czy znacie jakiś model, który by miał więcej jak 150-200 tyś km?!
Czy za te same pieniądze nie można kupić, czegoś bardziej przyziemnego jak Toyotę RAV4, czy chociażby Kia Sportage?
Ciągle zastanawia mnie co przyświeca ludziom przy wyborze takiego samochodu, czym się kierują i co w danym momencie myślą, chyba nigdy się nie dowiem gdyż nawet patrząc przez pryzmat ceny, będę asertywny i powiem wprost ” nie ja nie kupuję”!


Swoją drogą może to być ciekawy temat, jak tylko będę dysponować czasem postaram się w przyszły weekend odwiedzić salon Dacii i bardziej przyjrzeć się jej modelom szczególnie Dusterowi !

3 komentarze

NAPISZ KOMENTARZ

Twój adres email nie będzie publikowany.